Lubię także rozpacz! Lubię żal! Po prostu uwielbiam cierpienie, gdyż jest ono wyznacznikiem naszego życia. Bez niego... to tak jakbyśmy w ogóle nie żyli. To tak, jakbyśmy w ogóle nie istnieli, bo przecież nieodłącznym elementem ludzkiego życia jest to, że się radujemy i cieszymy oraz to, że cierpimy i płaczemy. No, ale tak to już jest...
SMUTNA POEZJA
Dobra, domyślam się, że teraz zastanawiacie się, dlaczego akurat w tym wpisie pragnę napisać wam kilka słów na temat smutnej poezji. Po prostu, skoro mówimy o rzeczach smutnych i radosnych, o to tak jakbyśmy mówili o poezji życia. A ona właśnie taka jest, dokładnie taka sama jak nasze życie - bardzo zmienna i popadająca w różne skrajności. Prawdą jest również to, że będąc w różnych skrajnych stanach emocjonalnych sięgamy po poezję będącą odpowiednikiem naszych stanów. Czyli kiedy jesteśmy szczęśliwi to takich wierszy szukamy - pełnych radości i wesela. Ale kiedy z kolei jesteśmy zdołowani i cierpimy to najchętniej sięgamy po smutne wiersze, które dodatkowo sprawiają, że nasze emocje na nowo się rozpalają i czujemy, że ktoś nas rozumie. A tym kimś jest poeta, który napisał ów smutny wiersz. Bo skoro go napisał, to albo czuł potrzebę jego napisania, albo też najzwyczajniej w świecie spotkało go coś, co sprawiło, że musiał uwolnić męczące go myśli. A poeci uwalniają swoje myśli poprzez przelewanie ich na papier. Tak też zapewne było w przypadku, który dotyczy wiersza, po jaki się pochyliłaś nad książką czy nad tomikiem poezji.